Drogie Motylki. Pogrzebałam trochę w internecie i od jutra mam zacząć tzw. Skinny Girl Diet. Wprawdzie na początku zastanawiałam się, czy aby jestem w stanie to znieść, ale potem pomyślałam, że jeśli nie wmówię sobie, że się uda, to znowu nie wyjdzie. Dlatego też postanowiłam wierzyć w siebie i traktować to jako sposób na osiągnięcie piękna, a nie tortury. Będę każdego ranka wstawać, myśląc:
Będę chudziutka. Będę odmawiać jedzenia znajomym, myśląc:
Będę chudziutka. Będę patrzeć na objadające się koleżanki, myśląc:
Ale ja będę chociaż chudziutka. Będę myśleć
o nim, czując się go w końcu warta. Kiedyś nadejdzie ten cudowny dzień, kiedy odzyskam pewność siebie. Nie wiem, co wtedy zrobię. Będę musiała jakoś to uczcić.
Podobno na tej diecie nie liczy się kalorii z owoców i warzyw, ale wydaje mi się to dziwne, dlatego zamierzam doliczać je do codziennego bilansu.
Patrząc na to z perspektywy kolejnych dni, powinno się udać. Nie mam w planach żadnych imprez, na których musiałabym panicznie unikać jedzenia. Tak więc mogę sobie jadać jak chcę. Poza tym nie mam zbyt wiele nauki, co daje mi czas na ćwiczenia. Już nie mogę się doczekać ♥
jasne że możesz :) powodzenia na tej diecie. Na pewno się uda. Też wliczałabym warzywa i owoce bo w sumie je zjadasz :)
OdpowiedzUsuńMoże zastosuję ją po świętach :))
OdpowiedzUsuńOczywiście ,ze zawsze się liczy kalorie! Nie ważne z czego, kalorie to kalorie, nie znikają po włożeniu do ust w cudowny sposób, dlatego trzeba je liczyć i te z warzwyw i owoców. Owoce do tego zawierają cukry nie wskazane podczas diety więc uważaj.
OdpowiedzUsuńPowodzenia w diecie. :)
OdpowiedzUsuńJa może zacznę po świętach, bo obecnie nie mam do tego głowy.
Choć chyba wolę nie liczyć doraźnie kalorii, ale jeść 3 małe posiłki na dzień. :)
Uwierz w siebie, to na pewno dasz radę! ;*